 Jak donosi portal gazeta.pl:
Prywatne firmy medyczne ostro ruszyły z budowaniem szpitali. Będą płacić lekarzom lepiej niż w publicznych placówkach, wykonywać te same zabiegi co państwowa służba zdrowia, za te same pieniądze z NFZ i uważają, że na tym zarobią [ gazeta.pl]
No proszę, cud niesamowity. Czyżby dla dziennikarzy wielkim zaskoczeniem było to, że wydajność przedsiębiorstw prywatnych jest dużo większa, niż państwowych? Przecież przykładów tego, że firmy prywatne są zarządzane lepiej, niż państwowe mieliśmy w ciągu ostatnich lat wiele*. Wydajność przedsiębiorstw państwowych jest ok. 40% mniejsza, niż prywatnych. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że firmy prywatne, doświadczone już w oferowaniu pacjentom usług medycznych, zdecydowały się wejść na szeroki rynek usług szpitalnych. Szczególnie, że system "darmowej służby zdrowia" powoli dąży do upadku i powstająca luka rynkowa jest bardzo kusząca. Najgorsze, co obecnie może zrobić rząd, to jakiekolwiek blokowanie tego naturalnego procesu, gdyż może to doprowadzić do trudnych do przewidzenia skutków, w których jedno jest pewne - stracą konsumenci. Dobry przykład takich "usprawnień" to różne ograniczenia we Włoszech:
W zeszłym roku aptekarze zatrzasnęli drzwi po tym, jak rząd zapowiedział, że pozwoli supermarketom sprzedawać aspirynę. W aptece opakowanie zawierające 20 tabletek kosztuje 5,75 dolarów. (źródło: gazeta.pl)
* Koszty spowolnienia i zaniechania prywatyzacji, CASE 2006
* Dlaczego i jak prywatyzować?, Tomasz Cukiernik |